Pożary w Amazonii – Gdzie leży prawda?

W ostatnim czasie pojawił się cały wysyp newsów na temat pożarów w Puszczy Amazońskiej. Portale internetowe i wiadomości telewizyjne na każdym kanale i w każdym kraju informują teraz właśnie o tym. Pojawiają się teorie spiskowe, oskarżenia polityczne, przerażające statystyki i zdjęcia trawiącego lasy ognia. Pytanie ile w tym wszystkim prawdy, a ile sensacji, ignorancji, lub eko-szaleństwa?

Parę dni temu, zasypana właśnie sensacyjnymi teoriami spiskowymi oraz sfałszowanymi statystykami powołującymi się na Narodowy Instytut Badań Kosmicznych (INPE), wrzuciłam na mój fanpage posta nawołującego do rozsądku w kwestii rozsiewania paniki opartej o nieprawdziwe informacje pozbawione kontekstu historyczno-klimatycznego.

Zdecydowanie nie spodziewałam się burzy, jaką to wywołało. Właśnie dlatego postanowiłam odnieść się do ostatnich wydarzeń jeszcze raz, tym razem w spokojnej analizie sytuacji.

Panika medialna, a rzeczywistość – skala pożarów „w Amazonii”

Kiedy w czwartek dotarły do mnie pierwsze szalone informacje dotyczące rozgłosu medialnego pożarów w Brazylii, nie chciało mi się wierzyć. Nie dlatego, że las się nie pali. Lasy w Brazylii (i nie tylko) palą się co roku, i to akurat jest prawda. Relacje z najwcześniej podesłanych mi tekstów brzmiały, jakby działo się to po raz pierwszy lub, jakby był to największy pożar od stuleci, potwierdzający, że w tym roku to już przegięliśmy, dopadło nas globalne ocieplenie i jutro umrzemy, bo las deszczowy się spalił.

Niektóre portale internetowe naprawdę poszły w tej kwestii na całość (dosłownie!), twierdząc, że pali się cały las równikowy, lub, że liczba pożarów wzrosła o ponad 80% w stosunku do poprzednich lat! Pytanie tylko, czy wzrosła ona w Puszczy Amazońskiej, czy może w całym kraju, który jest większy niż pół Europy?

Kontynuacja bezczelnej manipulacji

Najgorsze w tym wszystkim wydało mi się obłudne powoływanie się na INPE. Na stronie instytutu można bowiem wyraźnie zobaczyć, że dane nie pokrywają się z tymi liczbami na wyrost.. Być może ktoś z was trafił na artykuł z Newsweeka, lub CNN, gdzie podano np, że to największa skala pożarów od 2013r, od kiedy to INPE rozpoczął śledzenie takowych danych. A co widzimy na stronie INPE? Pomiary od 1998r.

Dodatkowo w internecie zaczęły krążyć przerażające zdjęcia rzekomych pożarów. Czy te zdjęcia jednak mają cokolwiek wspólnego z prawdą? Część z nich może tak, ale spójrzmy na zdjęcia udostępnione przez osoby wpływowe, jak chociażby Cristiano Ronaldo, Madonnę, DiCaprio lub samego prezydenta Francji, Macrona! Jak podaje New York Times, część ze zdjęć robiących aktualnie furorę w internecie, ma już trzy dekady lub pochodzi od fotografów dawno spoczywających trzy metry pod ziemią! Dodatkowo większość z nich w ogóle nie ma nic wspólnego z samym lasem równikowym. Zamiast tego obrazują one pożary z Kalifornii, Indii, Grecji czy południa Brazylii 4000km od Puszczy!

"pożary w Amazonii", zdjęcia z przed lat, instagram
zdjęcie z katalogu Loren McIntyre, który zmarł w 2003r.
"pożary w Amazonii", zdjęcia z przed lat, instagram
zdjęcie z 1989r., a brzmi jakby las palił się po raz pierwszy, czyż nie?

Brak kontekstu i teorie spiskowe

W związku z medialną zadymą i jednoczesnym brakiem wyjaśnień i kontekstu, w internecie pojawiły się również teorie spiskowe. Niektóre „błyskotliwe jednostki” powiązały nawet pożar w Amazonii z procesem sądowym toczącym się między plemieniem Indian w Ekwadorze, a rządem chcącym sprzedać część ich lasu. – Indianie proces wygrali. „Amazonia” płonie. Przypadek? TAK, PRZYPADEK, BO COKOLWIEK PŁONIE, PŁONIE PRZEDE WSZYSTKIM OD POŁUDNIA, A DO TEGO CO ROKU!!! Przed wygłaszaniem takich teorii może zerknijcie czasem na mapę lub jakiekolwiek dane z tym związane! (Tutaj macie bezpośredni link do sytuacji aktualnej). Zakładanie, że las deszczowy to nasz ogródek i wszystko jedno w którym miejscu się pali, jest po prostu niedorzeczne. Poza tym, wystarczyłby kontekst historyczno-klimatyczny, by wiedzieć, że mamy do czynienia z pożarami co roku i jesteśmy w porze suchej, co rozprzestrzenianie tych pożarów dodatkowo ułatwia.

Tutaj chciałabym tylko przypomnieć mniej zorientowanym, że warto znać lokalizację Puszczy Amazońskiej (wielka zielona plama z grubsza na północy AmPd), bo jak spojrzycie na mapę pożarów, to okazuje się, że większość z nich w ogóle tej Puszczy nie dotyczy, a niektórym „poważnym” mediom wcale to nie przeszkadza.

To może zrzućmy wszystko na Bolsonaro?

Bardzo popularnym jest też ostatnio wiązanie pożarów z prezydentem Brazylii. To, czy Bolsonaro jest kompetentny czy nie, to nawet nie jest pytanie i na pewno spokojnie można mu zarzucić co najmniej brak troski o środowisko. Z tym się zgadzamy. Ale żeby obarczać gościa winą za te wszystkie pożary?? Ludzie, kiedy były wybory: w ubiegłym wieku, czy niecały rok temu?! I tutaj wcale nie chodzi mi o bronienie tego niepoważnego człowieka, który do tej pory nic dobrego nie zrobił. Raczej chodzi o zdrowy rozsądek – skoro pożary mamy co roku, nie tylko od strony Brazylii, a do tego wg danych INPE wcale one tak drastycznie nie wzrosły w porównaniu z poprzednimi latami (jak do tej pory przynajmniej), to trudno dopatrywać się tam Bolsonaro z pochodnią w ręku, u źródła wszelkie zła. No chyba, że słyszymy o płonących lasach po raz pierwszy i wydaje nam się, że zaczęły się wraz z jego kadencją…

dane INPE dotyczące liczby pożarów Amazonii w podanych miesiącach w odpowiednich latach
dane INPE dotyczące liczby pożarów w podanych miesiącach w odpowiednich latach
(z dnia 25.08.2019r.)

Czy to znaczy, że problem płonącej Amazonii nie istnieje?

Moje zwrócenie uwagi na fakty i niedorzeczność pewnych założeń wcale nie oznacza, że problem nie istnieje. Niestety pomiary, do których się tu odnoszę, nie są idealne i nie oddają pełnego obrazu sytuacji. Nie mamy np precyzyjnych danych dotyczących każdorazowej lokalizacji czy intensywności ognia i dokładnej powierzchni, którą dany pożar strawił. Trudno jest określić „najgorszy rok” pod względem zniszczeń bez tak istotnych informacji. Ale to mediom oczywiście nie przeszkadza.
Dane tu podane nie odpowiadają też na pytanie co jest bezpośrednią przyczyną pożarów. Na pewno ogromną pomocą w szerzeniu się płomieni jest czas suszy. (Tak, las deszczowy też podlega okresowi suszy i też tam wtedy nie pada). Warto jednak zwrócić uwagę na wypowiedź Wojciecha Cejrowskiego w tym temacie.

Wbrew temu, co głoszą różnorakie media na temat tej wypowiedzi, wcale nie odbiega ona od zdania naukowców. (Osobiście uważam też za absurdalne, że ludzie, którzy nigdy w tropikach nie byli i żadnej porządnej książki podróżniczej nie czytali, nagle mają się za znawców większych od gościa który pół życia w podróży spędził i nie jedną świetną książkę napisał. I jeszcze wywlekają jego poglądy polityczne jako powód do zanegowania autentycznego doświadczenia. Aż mi wstyd czytać takie komentarze).
Do sedna. To prawda, że las równikowy sam z siebie nie jest taki znowu łatwopalny. Niestety jednak nie jest on odgrodzony od świata żelaznym murem chroniącym go przed pożarami nadciągającymi z zewnątrz. Roślinność innych regionów nie jest z kolei ognioodporna. To znaczy, że prawdopodobieństwo celowości pożarów istnieje, ale istnieje też prawdopodobieństwo jej braku.

Przyczyny pożarów w Amazonii

Tak naprawdę przyczyny pożarów w Amazonii nie są wcale takie oczywiste. Wiele osób na przeróżnych portalach wygłasza „potwierdzone info” o tym, że to na pewno farmerzy, na pewno Indianie, lub na pewno Bolsonaro i jego świta, albo przynajmniej ktoś za ich przyzwoleniem. A ja wam powiem, że nawet tu na miejscu nie jesteśmy wcale pewni, czy któraś z tych rzekomo „pewnych” odpowiedzi jest prawdziwa. To skąd wy wiecie? Co najmniej 98% z tych „ekologów” przejętych sytuacją nie ma nawet pojęcia, że krążące po internecie zdjęcia w większości przypadków w ogóle z Amazonii nie pochodzą. Już samo to powinno świadczyć o ich „kompetencji” w temacie.

To oczywiście nie znaczy, że pożarów w samej Amazonii nie ma wcale. Są, ale ich skala nie jest pewna, a podane statystyki, mówiące o drastycznym ich wzroście tak naprawdę odnoszą się do całego kraju, a nie samego regionu puszczy. Co do przyczyny natomiast, Gdyby ktoś rzeczywiście wiedział kto, gdzie i po co te lasy podpala, to by zbrodniarzy można było zamknąć. Wbrew temu, co się niektórym wydaje, palenie lasów, a już szczególnie Amazonii, nie jest legalne. Od 2012r. jest również zapis w prawie cywilnym na ten temat (punkt 12.651, uchwała z 25/05/2012).

Oczywiście nie da się zaprzeczyć istnieniu wycinki lasów Amazońskich i nie można powiedzieć, że nikt tych lasów nigdy z rozmysłem nie palił. To, że prezydent Brazylii deforestacji zaprzecza, na pewno jego wizerunkowi szkodzi (i dobrze, ma szkodzić). Z punktu widzenia prawa jednak, na podpalanie terenu przyzwolenia nie ma i oficjalnie nikt tego robić nie może. A okres suszy i łatwość przemieszczania się ognia nie ułatwia wcale zlokalizowania źródła. To dlatego właśnie protesty we Francji i nie tylko, wyglądają z tutejszej perspektywy nieco śmiesznie.

Media oszalały – czy my też powinniśmy?

Najważniejszym pytaniem na teraz jest waga pożarów, z którymi mierzymy się co roku. Jak wiadomo przecież, media i manipulacja to właściwie synonimy. Czy rzeczywiście więc powinien mówić o tym cały świat i czy jest się czym martwić?

Myślę, że problem suszy, wycinek i pożarów to sprawa, która zdecydowanie wymaga rozwiązania. Moim zdaniem nie tylko w Amazonii. Puszcza Amazońska na pewno jest nam potrzebna i nie chodzi o to, żeby ten temat całkowicie zbagatelizować; raczej o to, żeby tego problemu nie jednostkować. Bo to, czego ja nie rozumiem, to nie kwestia tego, czy pożary są ważne czy nieważne. Dla mnie pytanie jest zupełnie inne:

Dlaczego skoro pożary były i są takie ważne (a są), w tym roku słyszymy o nich po raz pierwszy?? Czemu wcześniej nikt o tym nie mówił? Dlaczego kiedy już o tym mówią, przekręcają informacje i próbują wywołać kompletną panikę? Czemu politycy mieszają się tylko w sprawy Brazylii i bojkotują jedynie Bolsonaro, a nikt nie słyszy nawet o pożarach w Boliwii?? I wreszcie, dlaczego najważniejsze są w tej chwili akurat te pożary, które mamy co roku, kiedy w Rosji niedawno była eksplozja nuklearna i nikt o tym nie mówi! Ja widziałam informację w TV raz. Na facebooku ani razu. Las równikowy za to na mojej tablicy pojawiał się co drugi post.(1)*

Refleksja na zakończenie

Na koniec zostawię was z jeszcze jednym ciekawym wpisem, który wyraża tę mniej mainstreamową opinię.

Jak myślicie, jest w tym nieco racji, czy jednak powinniśmy wszyscy zwariować i zacząć kupować zegarki?

zegarek "na ratunek Amazonii", instagram
Ludzie na WSZYSTKIM robią biznes. Pamiętajcie o tym!!

1* – To oczywiście jest kolejna teoria spiskowa i wcale nie mówię, że jedno z drugim musi mieć jakiś związek. Nie mniej jednak, naprawdę ciekawi mnie dlaczego coś, z czym rokrocznie mamy do czynienia nagle stało się tematem #1 WSZĘDZIE, a tak ważna informacja jak NUKLEARNY WYBUCH (tym bardziej po premierze serialu Charnobyl) znika bez śladu…

7 myśli na “Pożary w Amazonii – Gdzie leży prawda?”

  1. Czyta się lekko. Szacun za tyle zgromadzonych danych i linków.
    Rozbawiło mnie zdanie: ” media i manipulacja to synonimy…” . Celnie i na temat. Twoje?

    1. Haha, tak, dzięki! Z tymi linkami, to przyznam szczerze, kusiło mnie, żeby dodać jeszcze co najmniej jeden naprawdę świetny artykuł, ale chyba warto też wiedzieć kiedy przestać, a artykuł po angielsku, no i bardzo długi 😀 Ale za to sama chociaż się naczytałam, żeby wiedzieć o czym mówię 😀

  2. Czyli puszcza jest niepalna, a się co roku pali….
    Dziwne.
    Ale tekst super. Zadziwia mnie ilość załączników. Jak Ty to wszystko znalazłaś???

    1. Większość pożarów, z którymi mamy do czynienia w ogóle nie dotyczy Puszczy Amazońskiej, tak samo jak wiele z rozpowszechnianych zdjęć. Gdyby puszcza była łatwopalna, to prawdopodobnie już dawno by poszła z dymem, ale jak się spojrzy na mapę, to tam gdzie się ona znajduje głównie widać zieloną plamę, a nie pożary… Ja za to widziałam pożary jadąc na weekend na wieś, a do Amazonii nam bardzo daleko. Media mówiąc o tak straszliwym wzroście pożarowym biorą oczywiście pod uwagę całą Brazylię, ale „Amazonia” sprzedaje się lepiej, no i na prezydencie można wtedy presję wywierać.

      Co do danych, wypadało troszkę się rozeznać w temacie, żeby nie było, że wszystko sobie wymyśliłam 😀 Leo mi pomógł 😀

  3. Super post i taki prawdziwy. Akurat my nie wariujemy. Wiadomo, że problem istnieje, ale media potrafią wszystko rozdmuchać z wymiaru mrówki do rozmiaru słonia. Czasem sugerują się tematem zastępczym, aby potem uderzyć z polityką i mieszać w głowach.
    Mamy swoją opinię na ten temat i na pewno nie damy się zwariować.

    Serdecznie pozdrawiamy.

    1. Wielkie dzięki!!
      Dobrze wiedzieć, że nie wszyscy dali się wkręcić. Teraz na szczęście ta medialna zadyma trochę się już uspokoiła, także mam nadzieję, że więcej ludzi też poszło po rozum do głowy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *